czwartek, 23 sierpnia 2007

Historia szpitala w Tworkach, część III

Przedstawiamy kolejną część z cyklu opisującego historię tworkowskiego szpitala autorstwa Pawła Artomiuka. Tekst pochodzi z numeru 23 czasopisma WPR.

Lot nad kukułczym gniazdem - historia szpitala tworkowskiego odc. 3
W chwili wybuchu wojny na terenie Szpitala przebywało 1185 chorych pod opieką licznego personelu. Ponieważ większość mężczyzn została objęta powszechną mobilizacją, pawilony męskie zostały prawie bez obsługi. Z czynnymi działaniami wojennymi szpital zetknął się już pierwszego dnia wojny, przetrwawszy bombardowanie.

Wybuch wojny
Po 8 września 1939 r. w pawilonie I został urządzony lazaret wojskowy. 14 września przywieziono 30 rannych żołnierzy z Armii "Łódź", po bitwie w lasach Helenowskich. W listopadzie cały drugi pawilon został zajęty przez rannych cywili i żołnierzy. Już we wrześniu na terenie szpitala zaczęli pojawiać się żołnierze niemieccy. Od 1 października 1939 r. Szpital przeszedł pod zarząd okupanta., który nakazał redukcję stanowisk. Na jej mocy zwolniono 7 lekarzy, 5 urzędników i 16 osób personelu.
Szpital zmuszony był przyjąć 350 Niemców, około 150 Ukraińców, 400 jeńców, obywateli radzieckich i wreszcie chorych Polaków ze szpitali na Górnym Śląsku.
Po upadku Powstania Warszawskiego szpital przyjął dodatkowo 2600 chorych ewakuowanych ze szpitali warszawskich. Przez ciasnotę i zimno, a głównie z powodu głodowych racji żywnościowych, katastrofalnie zwiększyła się śmiertelność chorych. W 1941 r. wyniosła 30%. Tę zaplanowaną i konsekwentnie prowadzoną metodą wyniszczenia kierował mianowany 2 września 1940 r. przez władze okupacyjne dyrektor szpitala - Eugen Honette, brutalny, gwałtowny i dbający o interesy własne Niemiec, prawdopodobnie pochodzenia francuskiego lub belgijskiego, (który nie był lekarzem lecz fachowcem z branży księgarskiej) oraz dwóch jego pomocników, też Niemców: nadinspektor Gottfried Kałz i nadpielęgniarz Franz Zalfen. Nieludzkie traktowanie chorych, karanie ich za najmniejsze odstępstwa od dyscypliny, głodowe racje żywnościowe, nieopalanie sal zimą, przyniosłoby wiele gorszą statystykę, gdyby nie ofiarność personelu oraz wielu osób spoza murów szpitala, zdobywających dodatkowe pożywienie, nieco opału i kocy dla najciężej chorych...

Wstrząsające wspomnienia

Historyk psychiatrii dr Jan Gallus pisze w swoich wspomnieniach:
"Wtedy to zetknąłem się po raz pierwszy i ostatni z różnego rodzaju zaburzeniami wywoływanymi głodem, polegającymi nie tylko na wyniszczeniu organizmu oraz tzw. obrzękach głodowych, ale z wieloma przypadkami powikłań na tle - ze śmiercią głodową, samozjadaniem własnych części ciała i niemal ludożerstwem włącznie. (...) Doc. Łuniewski stał się tzw. naczelnym lekarzem, a dr Handelsman ze zrozumiałych względów niestety musiał opuścić nasze grono."

Szpital tworkowski był jedynym wśród bratnich instytucji, który nie został zniszczony przez okupanta. Wieść o niszczeniu podobnych placówek oraz uśmiercaniu pacjentów odbiła się szeroko. W Tworkach panowało stałe napięcie, nieprzewidywalne i całkowicie zależne od humorów p. Honette i władz niemieckich. Gallus wspomina: "Staraliśmy się przetrzymywać chorych jak najkrócej i leczyć ich jak najintensywniej, tym bardziej że raz po raz spotykaliśmy się z przypadkami niespodziewanego zabierania niektórych naszych chorych w nieznanym dla nas celu i kierunku. W ten sposób pewnego dnia zabrano ze szpitala wszystkich przebywających w nim pacjentów i pacjentki żydowskiego pochodzenia - około 350 osób i wywieziono niby do Zakładu Psychiatrycznego "Zofiówka" w Otwocku, dokąd nigdy nie dotarli. Jak należy się domyślać - gdzieś po drodze zostali wymordowani."

Lekarze byli solidarni i niestrudzeni w pracy. Dzięki temu nie tylko udało im się ocalić życia wielu osób, ale również przetrzymywać wśród chorych - i to przez dłuższe okresy czasu ludzi całkowicie zdrowych lecz wymagających ukrycia. Byli to głównie członkowie Ruchu Oporu, działacze społeczni, działacze kultury itp.
Gallus pisze: "I tak np. osobiście udało mi się ukryć i przetrzymywać przez kilka miesięcy jednego z wybitniejszych dostojników zakonnych Polski, poszukiwanego przez Niemców i cudem ocalałego od śmierci po wymordowaniu kilku jego towarzyszy... Niestety owe dni napięcia, tygodnie, miesiące i lata tej trudnej i niesłychanie wyczerpującej, stałej czujności w pracy i poza pracą niejednego z nas załamywały, a nawet zmogły jak doc. dr Witolda Łuniewskiego, który zmarł w 1943 roku. Jego obowiązki przejął dr med. Edward Steffen (senior)."

Ze wspomnień doktora Gallusa możemy wyobrazić sobie bezsilność z jaką Polacy musieli się co dzień mierzyć:
"Spośród wielu poważnych i ciężkich dla mnie przeżyć okupacyjnych, takich jak prawie całkowita likwidacja rodziny mojej żony za jej zasługi dla kraju i trwanie w polskości (Rodzina Bursche), szczególnie przygnębiająca była bezsilność w zapobieganiu temu, co się działo, a czemu niekiedy być może dało by się zapobiec. Jedno z takich przeżyć - samooskarżenie się o żydowskie pochodzenie i oddanie w ręce Gestapo sekretarki Honneta, Zofii Kubryń (Soni) – równie mocno mną wstrząsnęło. Sonia przed udaniem się do Honneta z owym samooskarżeniem, wpadła do mnie do gabinetu, akurat w czasie gdy przyjmowałem chorego. Wyglądała jakby czegoś chciała, lecz zaraz wycofała się. Gdy potem dowiedziałem się o jej kroku, męczyłem się długo. Gdyby traf chciał inaczej i byłbym wtedy wolny, mogłaby zamienić ze mną parę słów i być może udałoby się odwieść ją od tego zamiaru i zapobiec jej śmierci."

Smutne wiklinowe koszyki
Według danych statystycznych w okresie okupacji przez szpital tworkowski przeszło 5171 chorych. W sierpniu 1944 r. ewakuowano chorych wraz z personelem ze szpitali warszawskich do obozu przejściowego znajdującego się na terenie warsztatów kolejowych w Pruszkowie - Dulag 121.
W obozie przebywało do 15 tysięcy osób, a przez cały okres (sierpień 1944 - styczeń 1945) przeszło przez niego 650 tysięcy. Stamtąd tez ponad dwa i pół tysiąca chorych ulokowano w Tworkach.
Zgodnie z rozkazami Ruchu Oporu spośród pracowników szpitala tylko kilku mogło wziąć udział w Powstaniu Warszawskim, mianowicie: Janusz Kosowski, Gustaw Liedtke i Franciszek Kłykoraz częściowo doktor Feliks Kaczanowski - w pomocy żoliborzanom, których grupę w czasie Powstania doprowadził razem z jej opiekunką Zofią Kozicką ps. „Marta” do Tworek.

Powróćmy w tym miejscu jeszcze raz do Kronik Łuniewskiego, do tej ostatniej pisanej w 1941 r. w języku niemieckim. Kronika dyrektora jest ostrożna, zawiera prawie samą statystykę. Łuniewski na końcu dziękuje władzom niemieckim za pozwolenie jej napisania i wydrukowania, ale między innymi dziękuje i za to, że pozwolono pacjentom ściąć nad stawami wiklinę. Z wikliny plecie się koszyki, sprzedaje - kupuje trochę żywności. Wojna była nieszczęściem światowym, ale nawet na tym tle nie maleje wielki, osobisty dramat dyrektora Łuniewskiego, znakomitego naukowca zmuszonego do podziękowania za wiklinę i koszyki. Witold Łuniewski zmarł 21 stycznia 1943 roku. Został pochowany na przyszpitalnym cmentarzu. Po wojnie zgodnie z jego wolą, trumnę przewieziono do Warty, do rodzinnego grobu Łunickich.
16 stycznia 1945 r. Honette opuszcza szpital, rabując i wywożąc cenne rzeczy chorych z depozytu oraz całą zawartość kasy szpitalnej. Następnego dnia, 17 stycznia 1945 r. Tworki zostały wyzwolone...

Był to jedyny szpital psychiatryczny, który nie uległ zniszczeniu i eksterminacji pacjentów w okupowanej Polsce...
c.d.n.

Źródło: WPR0023

czwartek, 26 lipca 2007

Wspólne ćwiczenia Policjantów i Strażaków

W dniu 23 lipca 2007 roku na terenie Wojewódzkiego Samodzielnego Psychiatrycznego Zespołu Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej w Pruszkowie zostały przeprowadzone wspólne ćwiczenia doskonalące Policjantów oraz Strażaków, organizowane przez Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej.

Działania były prowadzone na obiekcie należącym do Wojewódzkiego Samodzielnego Psychiatrycznego Zespołu Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej w Pruszkowie przy ulicy Partyzantów 2/4.
W Klubie Pacjenta dochodzi do kłótni między pacjentami Szpitala.
W wyniku podpalenia kotary oddzielającej scenę i salę widowiskową, przez jednego z awanturujących się mężczyzn, dochodzi do pożaru wewnątrz pomieszczenia. Dodatkowo konflikt pomiędzy pacjentami przenosi się na miejsce zbiórki ewakuowanych i staje się przyczyną bójki pomiędzy innymi pacjentami Szpitala.

Celem działań było doskonalenie współpracy pomiędzy Policją a Strażą Pożarną oraz wypracowanie współpracy z podmiotami realizującymi akcję ratowniczą.

Zweryfikowano także sposób postępowania z pacjentami Szpitala Psychiatrycznego w przypadku powstania pożaru.

Żródło: Komenda Powiatowa Policji w Pruszkowie

piątek, 20 lipca 2007

Historia szpitala w Tworkach, część II

Publikujemy drugą część cyklu prezentującego historię tworkowskiego szpitala autorstwa Pawła Artomiuka. Tekst pochodzi z numeru 22 gazety WPR.

Lot nad kukułczym gniazdem - historia szpitala tworkowskiego odc. 2

Witold Aleksander Łuniewski pierwszy polski dyrektor Tworek (1919-1940) był wykładowcą kilku wyższych warszawskich uczelni, od 1927 roku doradcą Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Sprawiedliwości ds. psychiatrii, od 1932 roku docent, autor wielu publikacji, w tym podręcznika psychiatrii sądowej.

Kroniki dyrektora...

15 maja 1919 roku Witold Łuniewski zostaje powołany na stanowisko dyrektora szpitala w Tworkach. Od 1920 do 1941 r. Łuniewski systematycznie spisuje, szczegółową kronikę Tworek. Nazywa ją sprawozdaniami. Pierwsze trzy egzemplarze pisane są na staroświeckiej maszynie (częściowo ręcznie). Od 1924 r. kronika jest drukowana w tworkowskiej drukarni. Ostatni rocznik, 1941 r. wychodzi już w języku niemieckim (w drugim roku okupacji hitlerowskiej).
Kronika jest niezwykła. Dyrektor omawia w niej ruch chorych, statystykę jednostek chorobowych, szczególne przypadki pacjentów, budżet, i inwestycje szpitala, a także tematy posiedzeń naukowych i publikacji pisanych przez lekarzy Tworek. Kreśli sylwetki niektórych kolegów, nawet ich rozrywki jak np. wieczory poetyckie i inscenizacje sztuk teatralnych. Poniższe dane pochodzą z kronik Łuniewskiego:

Pierwsze lata (1919-1921) są bardzo ciężkie. Polska odzyskała niepodległość po stu latach niewoli, kraj jest zniszczony wojną. Tworki są zdewastowane, brakuje pieniędzy, leków, sprzętów, pościeli. W szpitalu wybucha strajk niższego personelu, którego przyczyną są niskie płace.

Łuniewski notuje w Kronice z 1921 r.: „...zakład został pozbawiony wody, światła, wszelkiej obsługi. To, że zakład niewiele ucierpiał, należy zawdzięczać przede wszystkim ofiarnej pracy kilkunastu osób personelu - lekarzom, wyższemu personelowi pielęgniarskiemu i świeckiemu, Siostrom Miłosierdzia... Strajkujących sanitariuszy zastąpili sprowadzeni saperzy oraz Siostry Czerwonego Krzyża. Strajkujących zwolniono..."

Zakonnice na magazyny

Około 1922 r. sytuacja w kraju i w szpitalu powoli się stabilizuje. Zakład otrzymuje dotację państwową. Jest w dalszym ciągu - jak za czasów rosyjskich - szpitalem odpłatnym. I to - jeśli chodzi o pierwszą klasę pacjentów - bardzo drogim. Za pacjentów ubogich płaci gmina, z której pochodzą.

Przez pewien okres Tworki dość często odwiedza pisarz - Stefan Żeromski (prywatnie szwagier dr Rafala Radziwiłłowicza). Podobno Żeromski był zachwycony urokiem parkowych alei szpitala, a Utrata stała się „wierną rzeką" w jednej z jego powieści.

Tymczasem szpital powoli unowocześnia laboratorium. Wspólne badania doktorów Zbigniewa Mesinga i Józefa Handelsmana wnoszą poważny wkład w wiedzę o organicznych zmianach tkanek nerwowych. Tworki zakupują liczne aparaty do promieniolecznictwa i pierwsze aparaty rentgenowskie. W 1939 roku pojawiają się 2 konwulsatory tj. aparaty do elektrowstrząsów...

Zespołowi lekarskiemu towarzyszy nieustannie szkolony zespół pielęgniarski, którego liczebność stopniowo wzrasta. Cechą charakterystyczną tego zespołu jest to, iż wiele osób zdobywa pod okiem dyrektora coraz wyższe kwalifikacje. Zatrudniani początkowo do prostych prac, po kilku czy kilkunastu latach pełnią w szpitalu funkcję naczelnych pielęgniarzy. Obok personelu świeckiego (do 1949 r.) pracują siostry zakonne, ich liczba waha się w granicach od 11 do 17 Jednakże o ile za czasów rosyjskich szpitala zajmowały się one pacjentami, o tyle teraz prowadzą aptekę oraz działy gospodarcze: kuchnię, magazyny, pracownie odzieży. Dyrektor zwierza się w jednej ze swych prac, iż „nikt nie zastąpi sióstr zakonnych w skrzętności i zapobiegliwości w sprawach gospodarczych"...

Tragiczna pogoń...

W okresie Łuniewskiego powstaje w Tworkach rzetelna szkoła opiniowania podsądnych. Psychiatria sądowa była mocną dziedziną naukową międzywojennych Tworek. To właśnie ze szkoły Łuniewskiego, następny dyrektor szpitala - Feliks Kaczanowski wyniesie podstawy tej wiedzy.

Pewnego razu z podsądnego uciekł kryminalista oskarżony o potrójne zabójstwo: ojca, żony i córki. Dziwnym zbiegiem okoliczności po kilku tygodniach uciekinier pojawił się w Malichach. Tam napadł na dom, grożąc jego mieszkańcom. Usłyszał to przechodzący obok pracownik szpitala o nazwisku Wencki i wbiegł do domu z pomocą. Od razu poznał podsądnego, który zaczął uciekać. Biegli przez Malichy, a potem wzdłuż muru, wyznaczającego zachodnią granicę szpitala (równolegle do torów). Za kościołem przed mostem na Utracie, Wencki jut prawie doganiał przestępcę, gdy ten nagle wyjął pistolet i strzelił, mu w serce. Wencki zmarł na miejscu, a zabójcę zatrzymano następnego dnia. Historia ta wstrząsnęła Szpitalem tym bardziej, że Wencki był jeszcze bardzo młodym człowiekiem.

Co ciekawe, starsi pracownicy ostrożnie wspominają, iż w Tworkach odbywały się potajemne, nocne zjazdy. Rzeczywiście, w szpitalu w tymże okresie mieściła się loża wolnomularzy. Ale zostawmy masonom ich tajemnice, skoro tak bardzo je chronili i wróćmy do spraw jawnych...

Na 260 pacjentów przypadało dwóch lekarzy i to na najcięższym oddziale, dawnej setce. Na oddziale lżejszym, dawnej czterdziestce - dwóch lekarzy na 140 chorych. Są to dane samego Łuniewskiego.

W Tworkach lat trzydziestych kwitnie życie kulturalne i towarzyskie. Obok surowych i obowiązkowych szkoleń personel tworzy jedną rodzinę. Spotyka się na zabawach i wieczorach poetycko-dramatycznych pod gołym niebem. Po otwarciu Domu Rozrywki działalność ta przenosi się do nowych, obszernych sal, gdzie jest również kino. Wszystko to jednak przewróci do góry nogami nieuchronnie zbliżająca się wojna...

c.d.n.

Źródło: WPR0022

piątek, 22 czerwca 2007

Historia szpitala w Tworkach

W numerze 21. czasopisma WPR ukazała się pierwsza część cyklu artykułów opisujących historię szpitala tworkowskiego autorstwa Pawła Artomiuka.

Lot nad kukułczym gniazdem - historia szpitala tworkowskiego

Tworki były siódmym miejscem typowanym na szpital. Siódemka okazała się być szczęśliwa. Gdy członek Komitetu Budowy przyjechał obejrzeć zakupiony teren, zanotował: „Tworki leżą wśród moczarów, w nizinie rzeczki Pisy, czyli Mrowy, inaczej Utratą, a przez ludzi okolicy również Krzywdą zwanej. Działka pod szpital zakupiona przedstawia wydmę piaszczystą, otoczoną trzęsawiskami, spowitymi w czasie letnich wieczorów gęstą mgłą pełną wyziewów, wcale nie aromatycznych...”.

Nie pachniało...

Mimo tej niekorzystnej opinii sanitarnej, dwa lata później tj. w kwietniu 1888 zaczęto zwozić materiały budowlane pod szpital. Początek budowy szpitala datuje się na 17 lipca 1888 roku. Budowa trwa przeszło 3 lata. Poświęcenie i otwarcie szpitala następuje 27 listopada 1891 roku. W sumie licząc od 1881 roku, tj. od momentu gdy plan budowy nabrał realnych kształtów, pracowało nad nim aż 6 architektów, zwanych wówczas budowniczymi. I rzecz dość dziwna, aż trzech z nich zmarło w czasie pracy.

Szpital tworkowski to pierwszy szpital w Polsce o układzie pawilonowym. Największym ewenementem projektu było zastosowanie oświetlenia energetycznego: w budynkach o lampach żarowych natomiast na dziedzińcu - łukowych. Prąd czerpano z prądnic (szpital otrzymał ich aż trzy). Tworki były pierwszym w Polsce szpitalem oświetlonym elektrycznością, co budziło w tamtych czasach nie lada sensację.

Do wykonania portretów cara Aleksandra III i generała – gubernatora Josifa Hurko ściągnięto modnego warszawskiego malarza, Pantaleona Szyndlera. Portrety wyżej wymienionych dostojników zawisły w gmachu administracji, będącej w ów czas również salą konferencyjną szpitala.

Chardin, Szabasznikow i uratowany Piłsudski...

Pierwszym dyrektorem szpitala został Władimir Nikolajewicz Chardin (1891 - 1904 r.) - rosyjski psychiatra, noszący tytuł tajnego radcy dworu. W czasie przechodzenia ze Szpitala Dzieciątka Jezus do Tworek dyrektor Chardin zabrał ze sobą pracujące tam siostry zakonne, szarytki. Dyrektor objął szpital liczący 420 łóżek. Wygospodarował dodatkowo 300 łóżek, przerabiając na sale zbyt liczne korytarze i służbówki. Wygospodarował również specjalne separatki dla gwałtownych pacjentów o których budowniczowie zapomnieli.

Chardin otacza poszczególne pawilony ogródkami, sprowadza do okien specjalne szkło okrętowe (grube i bezpieczne). Przy pomocy pacjentów na jego polecenie zagospodarowano fermę, założono ogród warzywny, sad, postawiono szklarnie, a także wykopano stawy rybne.

Kariera Chardina w Tworkach kończy się wraz z donosem dr Rafała Radziwiłłowicza, który melduje władzom w Petersburgu o odkrytych przez siebie malwersacjach finansowych administracji. Po tym fakcie dyrektor Chardin zostaje nagle przeniesiony do małego szpitala w Wilejce.

Następnym dyrektorem zostaje Iwan Michajłowicz Szabasznikow (1904-1915 r.), doświadczony psychiatra rosyjski. W historię Polski Szabasznikow wszedł na stałe, będąc w 1900 r. biegłym psychiatrą w procesie Józefa Piłsudskiego. Uratował swą opinią przyszłego Marszałka Polski od ciężkiego więzienia, a być może i śmierci na stokach Cytadeli.

Personel w okresie Szabasznikowa liczy już 13 lekarzy. W 1904 r. zostaje zatrudniona pierwsza kobieta psychiatra: dr Wanda Wleklińska. Największą inwestycją budowlaną Szabasznikowa jest wybudowanie na terenie parku pięknej cerkwi prawosławnej (obecnie kościoła).

Tymczasem około 1910 roku w Tworkach pojawiają się pierwsi kryminaliści. Aby ich ulokować opróżnia się separatki. Pierwsze tworkowskie badania są zespołowe. W 1911 w sławnym wieloletnim procesie o zabójstwo, o które jest posądzony hr. Bohdan Ronikier, opinię o jego poczytalności wydaje aż 8 tworkowskich biegłych (zresztą jednomyślną).

Na Iwanie Szabasznikowie kończy się okres rosyjski Szpitala w Tworkach. Nie są to już to tak spokojne lata jakie miał Władimir Chardin. Nadciąga wojna...

Musieli uciekać...

Po wybuchu wojny zaczęto myśleć o ewakuacji chorych. Tymczasem zbliżał się front. Gdy Niemcy podeszli pod sam Pruszków, zgodnie z międzynarodowymi konwencjami na najwyższych kominach Tworek umieszczono białe chorągwie. Niemcy jednak nie szanowali konwencji. 13 października na teren szpitala zaczęły padać pociski. Wobec groźniej sytuacji w nocy z 14 na 15 października Szabasznikow zarządza ewakuację do Warszawy. Chorych ustawiono w kolumny, powiązane długimi sznurami z płócien. Szli całą noc, rankiem dotarli do pustego Więzienia Mokotowskiego. Gdy po trzech tygodniach armia niemiecka cofnęła się pod Skierniewice chorzy powrócili do Tworek. Oczekiwany rozkaz ewakuacji szpitala w głąb Rosji nadszedł na początku 1915 r. Ewakuacja trwała od 14 maja do 22 sierpnia. Wywieziono 648 chorych i 137 osób personelu.

Dyrektor Szabasznikow wyjechał z ostatnią partią sprzętu, który zajął pociąg liczący 20 wagonów. Chorych rozdzielono do szpitali w Moskwie, Tomsku, Winnicy, Połtawie, Orłowsku i Kazaniu. W chwili ewakuacji personel liczył 311 osób, z tego 46 wstąpiło do armii, 137 ewakuowano, a 128 pozostało w Tworkach. Po zakończeniu wojny prawie cały personel wrócił do kraju. Z wywiezionych chorych nie powrócił nikt. Nie powrócił również dyrektor Szabasznikow...

Opuszczony po ewakuacji teren szpitala na przełomie 1915/1916 zaczął się zaludniać. Na początku władze niemieckie urządziły w nim areszt dla kobiet uprawiających nierząd i Niemców przymusowo przysyłanych do pracy. Taki stan trwał do października 1916 r. W tym miesiącu bowiem zorganizowano kilka oddziałów psychiatrycznych.

W listopadzie 1918 r. Tworki przeszły pod zarząd nowo utworzonego Ministerstwa Zdrowia publicznego Rzeczypospolitej Polskiej. Na dyrektora Tworek został desygnowany dr Handelsman, z nieznanych jednak powodów odmówił przyjęcia stanowiska. Opiekował się jednak szpitalem aż do 15 maja 1919, tj. do dnia powołania na to stanowisko dyrektora szpitala w Warcie, Witolda Luniewskiego...
c.d.n.

Źródło: WPR0021

sobota, 7 kwietnia 2007

Mostek po remoncie

W połowie marca zakończyły się prace związane z naprawą mostka łączącego Tworki z Parkiem Potulickich.

Stare stalowe przęsło kładki zostało zachowane. Odbudowano natomiast lewy, uszkodzony brzeg Utraty oraz zabezpieczono go przed podcinaniem przez prąd rzeki. Dojścia do mostka wybrukowano. Po remoncie teren wokół mostka zyskał również nowe oświetlenie.











czwartek, 15 marca 2007

Straż Miejska na Tworkach

W dniu 14.03.2007 r. w budynku przy ulicy Partyzantów 26, miało miejsce otwarcie "punktu przyjęć interesantów" przez dzielnicowych pruszkowskiej Straży Miejskiej oraz dzielnicowych Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie.

Inicjatywa reaktywacji "punktu", była podjęta na wniosek mieszkańców osiedli Tworki i Malichy, którzy w swoich prośbach wnioskowali o powstanie takiego miejsca. Po pozytywnym zaopiniowaniu wniosków, podjęte zostały działania i ustalenia formy działalności "punktu".

W każdą II i IV środę miesiąca w godzinach 17.00-18.00 - ulica Partyzantów 26 dyżur będą pełnić funkcjonariusze-dzielnicowi Straży Miejskiej i Policji, którzy będą służyć mieszkańcom radą i pomocą oraz przyjmować - w zakresie swoich kompetencji i uprawnień - zgłoszenia nie wymagające natychmiastowej interwencji.

(www.strazmiejska.pruszkow.pl)

niedziela, 4 lutego 2007

Mostek nad Utratą uszkodzony

Główna przeprawa pieszo-rowerowa z Tworek ku centrum Pruszkowa nieczynna. Wysoki poziom wód w rzece uszkodził jedną z podpór kładki.

Do awarii doszło po ostatnich opadach deszczu i nagłych roztopach. Podpory kładki nie były odpowiednio zabezpieczone. Nurt rzeki uszkodził jej lewy brzeg, podcinając jednocześnie grunt pod mini przyczółkiem. Przęsło mostku opadło wraz z podporą, lecz nie uległo uszkodzeniu. Niezabezpieczona konstrukcja grozi zawaleniem.

Przejście zamknięto. Termin rozpoczęcia remontu pozostaje nieznany. Do czasu zakończenia prac najbliższym miejscem, w którym można przedostać się na drugi brzeg rzeczki, będzie kładka przy wiadukcie kolejki WKD.